Kresy nasze Kresy

Serwis informacyjny o kresach wschodnich

  • Zwiększ rozmiar czcionki
  • Domyślny  rozmiar czcionki
  • Zmniejsz rozmiar czcionki
Home Menu serwisu Historia
Historia Kresów

Wilno w latach 1914 - 1918 - 94. Opowieści z Kresów w Domu Spotkań z Historią

Wilno w latach 1914 - 1918. 18 marca 2015, środa, godz. 12.00 i 18.00, Warszawa, ul. Karowa 20

Marcowe spotkanie z cyklu „Opowieści z Kresów” Tomasz Kuba Kozłowski poświęci dziejom miasta Wilna w okresie I wojny światowej. Dramatyczne losy Wilna i jego mieszkańców w latach 1939 – 1945 niemal całkowicie wyparły pamięć o wydarzeniach sprzed stu lat. 

 

Zygmunt Kosowski – Podolanin z dziada pradziada

Ojczyzno nie mogę cię obronić,

to chociaż cię uwiecznię”   (Izabella Czartoryska)

Zygmunta Kosowskiego[1] znają prawie wszyscy głubczyccy Kresowianie. Jest emerytowanym lekarzem medycyny, który bierze udział w spotkaniach i uroczystościach związanych z historią Kresów Wschodnich II RP. Jego wspomnienia i opowiadania wzruszają słuchaczy, a spotkania z młodzieżą stanowią żywą lekcję historii. Pan Zygmunt jest potomkiem dwóch szlacheckich rodów, których członkowie brali udział w powstaniach i zrywach narodowych. Jego ojciec uczestniczył w walkach w szeregach Legionów Polskich, a on kontynuował tradycje niepodległościowe w harcerstwie wzorowanym na idei Andrzeja Małkowskiego. Pan doktor jest także miłośnikiem poezji kresowej. Swoje wiersze recytuje m.in. na spotkaniach głubczyckiego Towarzystwa Miłośników Lwowa i Kresów Południowo – Wschodnich.

 

Maria Jaworska – konspiracyjne przekleństwo

Maria Jaworska, z domu Łobos urodziła 3 maja 1933 r. się w Samborze, w województwie lwowskim. Losy jej bliskich są związane z podziemiem konspiracyjnym i walką niepodległościową Polaków na Kresach II Rzeczypospolitej. Przez wiele lat członkowie jej rodziny ukrywali się, byli śledzeni i prześladowani przez sowiecki reżim. Za działalność konspiracyjną i antykomunistyczną w strukturach Armii Krajowej byli przetrzymywani i torturowani w więzieniach, a po wojnie ukarano ich zsyłką na Sybir.

 

Miejsce urodzenia - Łanowce

Łanowce. Malownicza wieś, położona w kotlinach wśród wysokich wzgórz, przeoranych wieloma parowami i dolinami. W głównym, najszerszym i najniżej położonym miejscu toczyła swoje wody Niczława (lewy dopływ Dniestru). Podczas suchego lata była to rzeka niewielka, ale wartka. Za to podczas roztopów lub po obfitych opadach była bardzo groźną rzeką i zagrażała wszystkiemu, co napotykała po drodze.

 

70.rocznica ludobójstwa na Kresach: MARZEC 1945

W marcu 1945 roku trwała ofensywa Armii Czerwonej. która zdobywała kolejne miasta: 4 marca Koszalin, 5 marca Stargard Szczeciński,  6 marca Grudziądz i Słupsk, 12 marca Tczew. Od 4 marca trwała bitwa o Kołobrzeg, który zdobyła 1 Armia Wojska Polskiego 18 marca. Armia Czerwona 23 marca zdobyła Sopot, 26 marca Rybnik oraz Gdynię (razem z wojskiem polskim),  30 marca Gdańsk oraz 31 marca Racibórz. W wyniku nocnego nalotu z 9 na 10 marca bombowców amerykańskich na Tokio zginęło od 120 do 200 tysięcy Japończyków. 18 marca 1250 samolotów amerykańskich dokonało nalotu na Berlin. 21 marca wojska brytyjskie wyzwoliły Mandalay w Birmie, natomiast wojska alianckie sforsowały rzekę Ren.

 

Podole. Początki grozy

Początek wojny. Słoneczna niedziela 17. września 1939 roku. Już w tygodniu rodzice zapowiadali, że tym razem w niedzielę pojedziemy na sumę do kościoła w Borszczowie. Przed świtem przybiegł do nas Władek, brat mojej mamy i powiedział, że na przepuście wodnym głównej drogi do Czortkowa zbierają się Ukraińcy i podobno będą witać Rosjan, którzy jak mówią: od północy są w Borszczowie.

 

W Borszczowie- mieście herbu Wazów - cz.1

Pobyt w Borszczowie był bardzo bogaty w wydarzenia. Jak wspomniałem przyjęła nas pani Budrewicz. Rodzina Budrewiczów przed wojną należała do śmietanki borszczowskiej. Byli zamożni i bardzo szanowani. Nie wynosili się ponad innych, a starsza pani należała do osób łagodnych i hojnych, rozumiejących ludzką biedę. O tym, że nie odmówiła nigdy wsparcia innym wiedziano powszechnie.

 

PRZYSZLI ZABIĆ NAS W WIGILIĘ

Szykowaliśmy się do wieczerzy wigilijnej, gdy prawie równocześnie z serią karabinową i dźwiękiem sygnaturki usłyszeliśmy ujadanie psów i podejrzane hałasy w pobliżu naszego domu. Na te odgłosy matce wypadły z rąk talerze, na których niosła opłatki z miodem. Krzyknęła: - Dzieci uciekajmy bo mordują! Ten krzyk i brzęk rozbijanych talerzy słyszę do dziś. Siostra rzuciła się do okna i uchylając okiennicę zawołała: - Idą do nas. Wszyscy wypadli do sieni, by uciekać na strych. Wiedziałem czym to grozi i siłą ściągnąłem matkę i brata Kazika z drabiny. - Chodźcie za mną! – rozkazałem.  Chciałem uciekać przez pokój na wschód, ale okazało się, że drzwi do pokoju były zamknięte. Matka wcześniej odruchowo zamknęła je na klucz, który schowała w kieszeni, o czym w panice zapomniała.

 


Strona 1 z 15

Translate Google

Czytaj KSI

Statystyki

Odsłon : 1245134

Kto nas ogląda

Naszą witrynę przegląda teraz 628 gości 

Reklama

Logowanie