Kresy nasze Kresy

Serwis informacyjny o kresach wschodnich

  • Zwiększ rozmiar czcionki
  • Domyślny  rozmiar czcionki
  • Zmniejsz rozmiar czcionki
Home Menu serwisu Historia
Historia Kresów

ZAPOMNIANE BITWY WRZEŚNIA 1939 R.

W dniu 17 września 1939 r. Polska została znienacka zaatakowana od wschodu przez Rosję Sowiecką. Zgodnie z rozkazem naczelnego wodza marszałka Edwarda Śmigłego Rydza większość oddziałów polskich nie wdała się w walkę z wojskami sowieckimi. Opór stawiły im jednak oddziały Korpusu Ochrony Pogranicza (KOP) oraz niektóre jednostki i garnizony, m.in. w Grodnie Wilnie i Grupa Operacyjna "Wołkowysk". Po początkowych sukcesach, np. zwycięska bitwa o Kodziowce, wobec ogromnej przewagi przeciwnika, walczące jednostki musiały przekroczyć granice republik nadbałtyckich, gdzie żołnierze polscy zostali internowani. Po złamaniu obrony KOP oraz improwizowanych oddziałów polskich, Armia Czerwona dotarła do linii Narwi, Bugu, Wisły i Sanu.

 

POWSTANIE W CZORTKOWIE, TEGO W PODRĘCZNIKACH NIE MA

- 17 września 1939, a miasto było jednym z pierwszych zajętych przez bolszewików, zapełniło się szybko miejscowe więzienie. 20-21 styczniu 1940r. w rocznicę Powstania Styczniowego Polacy podjęli akcję zbrojną, która do historii przeszła pod nazwą powstania czortkowskiego. Celem powstańców, w znacznej części uczniów miejscowych gimnazjum i liceum, było zdobycie broni dzięki rozbrojeniu garnizonu, uwolnienie więźniów, porwanie pociągu i przedostanie się do odległej o 20 km Rumunii i dalej do Francji. Jak później ustaliło NKWD pomysłodawcą tego dość fantastycznego planu był podobno Heweliusz Malawski, technik dentystyczny, kapral rezerwy.

 

SIEDMIU MAŁYM CHŁOPCOM WYKŁULI OCZY, OBCIĘLI JĘZYKI I USZY…..

I nie stało się to w latach 1943/.44 ale jesienią 1918 roku, co prezentuje niżej zaprezentowany tekst: Anna Celewicz była świadkiem napadu Ukraińców na wieś Sokolniki 18 listopada 1918 roku, gdzie spalono 450 zagród i zamordowano 50 osób: „Podpalono wieś i nie pozwolono ognia gasić, kiedy jeden gospodarz chciał ratować swoje mienie, schwytano go i wrzucono do ognia, a także i jego syna. Drugi, młodszy, ratował się ucieczką, lecz pojmano go, przekłuto bagnetem i rzucono do ognia. Chodzono od domu do domu, rabowano i podpalano, następnie rozwydrzona dzicz udała się po księdza na plebanię, tam go nie zastano. Siczownicy zrabowali zatem doszczętnie plebanię i udali się do kościoła, gdzie znaleźli księdza i zabrali go ze sobą.

 

Wilczyński Kazimierz – mord w Palikrowach

Pana Kazimierza Wilczyńskiego poznałem zupełnie przypadkowo latem 2008 roku    na grzybach. Na leśnym parkingu w Radyni w powiecie głubczyckim, podczas odpoczynku, opowiedział mi o masakrze w Palikrowach. Historia życia tego siwiutkiego mężczyzny jest świadectwem okrucieństwa jakiego doznał na Kresach i zwyczajnej, ludzkiej chęci przeżycia. Po roku spotkałem się z nim po raz kolejny i spisałem wspomnienia, które do dzisiaj budzą we mnie przerażenie.

 

OSACZENI PRZEZ NIEMCÓW I UKRAIŃCÓW

9 września- opuściliśmy Przemyśl udając się w kierunku na Sambor, do Białego Dworu w Bóbrce a następnie do Podbrodzia. 18 września wyruszyliśmy z Podbrodzia pod dowództwem kapitana Kajetanowicza w kierunku na Tyśmienicę , lecz wkrótce zawrócono nasz transport  na Stryj. Jednak do Stryja nie dojechaliśmy z powodu zajęcia go przez Niemców, w związku z czym zatrzymano nasz transport przed Żydaczowem. 19 września 1939 roku nocą wyruszyliśmy pod dowództwem kapitana Kajetanowicza marszem ubezpieczającym w kierunku na Dolinę-Wygodę-Wyżków.

 

SPĘDZONO WSZYSTKIE KOBIETY I DZIECI W LICZBIE OKOŁO 150 i RZUCONO TAM 3 GRANATY

Dnia 6 lutego 1944 roku………. Organista Franciszek Ciesielski, mieszkający w tej samej celce, obudził natychmiast ojca Kamila i oznajmił, że Ukraińcy usiłują wedrzeć się do klasztoru. Wyważyli już nawet drzwi zewnętrzne przy pomocy siekiery i łomu. Ojciec wyszedł do nich. Dwóch banderowców zażądało od ojca lampy i klucza do piwnicy, twierdząc, że tam jest broń. Ojciec Kamil zaczął im tłumaczyć, że tam broni nie ma. Ale Ukraińcy nie chcieli tego słuchać, tylko coraz natarczywiej domagali się, by ojciec Kamil szedł z nimi, z kluczem. Ojciec poszedł. Maria Ciesielska, która schroniła się na noc w szopie stojącej niedaleko lochu, w świetle księżyca doskonale widziała ojca Kamila idącego po prawej stronie Ukraińca, który w lewej ręce trzymał lampę, a w prawej rewolwer.

 

DO TEGO GROBU ZŁOŻONO ZWŁOKI 832 OSÓB

16 kwietnia 1944 roku wycofujący się oddział ukraiński z 14 ochotniczej dywizji SS „Galizien”, dokonał masakry Polaków. Poszlaki wskazują, że akcja ta została uzgodniona z terenowymi władzami OUN i UPA. Napastnicy podpalili domy i zabudowania gospodarcze, wrzucili do budynków i piwnic granaty, do uciekających strzelali. Starców, kobiety i dzieci wrzucano żywcem do palących się zabudowań lub też z nich nie wypuszczano. Spaleniu uległa ponad połowa polskich budynków.

 

Był to straszny dzień – poniedziałek, 22 maja 1944 r.

Poniedziałkowy ranek 22 maja powitał nas  wspaniałym słońcem… któż mógł przypuszczać, że ten dzień będzie dniem końca bytu polskiego w Brzezinach, wspominają po 70 latach, ci mieszkańcy którym udało się uratować z rąk ukraińskich siepaczy. Wczesnym rankiem niosąca do zlewni mleko, dziewczyna nazwiskiem Petruś Maria (z rodziny ukraińsko-polskiej) z Kopaniny, zaalarmowała wszystkich krzykiem, że w Kopaninie już mordują. Zanim  ktokolwiek ruszył do ucieczki już bandy UPA  okrążyły Brzeziny .Sporo zdążyło dopaść łan zbóż i w nich się ukryć, Ukraińcy jednak  po jakimś czasie zaczęli pola przeczesywać, szukając ukrywających się uciekinierów. Tym razem mordowano wszystkich Polaków, inaczej jak w Hucie Szczerzeckiej, czy Hucisku, gdzie pozostawiono przy życiu kobiety i dzieci.

 


Strona 1 z 13

Translate Google

Czytaj KSI

Statystyki

Odsłon : 1071315

Kto nas ogląda

Naszą witrynę przegląda teraz 114 gości 

Logowanie