Kresy nasze Kresy

Serwis informacyjny o kresach wschodnich

  • Zwiększ rozmiar czcionki
  • Domyślny  rozmiar czcionki
  • Zmniejsz rozmiar czcionki
Home Menu serwisu Historia
Historia Kresów

Podole. Początki grozy

Początek wojny. Słoneczna niedziela 17. września 1939 roku. Już w tygodniu rodzice zapowiadali, że tym razem w niedzielę pojedziemy na sumę do kościoła w Borszczowie. Przed świtem przybiegł do nas Władek, brat mojej mamy i powiedział, że na przepuście wodnym głównej drogi do Czortkowa zbierają się Ukraińcy i podobno będą witać Rosjan, którzy jak mówią: od północy są w Borszczowie.

 

W Borszczowie- mieście herbu Wazów - cz.1

Pobyt w Borszczowie był bardzo bogaty w wydarzenia. Jak wspomniałem przyjęła nas pani Budrewicz. Rodzina Budrewiczów przed wojną należała do śmietanki borszczowskiej. Byli zamożni i bardzo szanowani. Nie wynosili się ponad innych, a starsza pani należała do osób łagodnych i hojnych, rozumiejących ludzką biedę. O tym, że nie odmówiła nigdy wsparcia innym wiedziano powszechnie.

 

PRZYSZLI ZABIĆ NAS W WIGILIĘ

Szykowaliśmy się do wieczerzy wigilijnej, gdy prawie równocześnie z serią karabinową i dźwiękiem sygnaturki usłyszeliśmy ujadanie psów i podejrzane hałasy w pobliżu naszego domu. Na te odgłosy matce wypadły z rąk talerze, na których niosła opłatki z miodem. Krzyknęła: - Dzieci uciekajmy bo mordują! Ten krzyk i brzęk rozbijanych talerzy słyszę do dziś. Siostra rzuciła się do okna i uchylając okiennicę zawołała: - Idą do nas. Wszyscy wypadli do sieni, by uciekać na strych. Wiedziałem czym to grozi i siłą ściągnąłem matkę i brata Kazika z drabiny. - Chodźcie za mną! – rozkazałem.  Chciałem uciekać przez pokój na wschód, ale okazało się, że drzwi do pokoju były zamknięte. Matka wcześniej odruchowo zamknęła je na klucz, który schowała w kieszeni, o czym w panice zapomniała.

 

OPRAWCY PRZEŻEGNALI SIĘ I WYMORDOWALI WSZYSTKICH POLAKÓW

Była to niedziela 12 marca 1944 roku . Dzień ten rozpoczynał się piękną słoneczną pogodą. Śniegi już stopniały, tylko jeszcze w parowach, wąwozach były resztki. Słońce nagrzewało mocno czarną żyzną glebę, a nagrzane powietrze drgało w bezwietrzu. Wieś naszą otoczyła tyraliera rizunów wraz z SS manami z Galizion Tarnopol. W kierunku wsi oddano dwa wystrzały armatnie z szosy wiodącej do Podkamienia. Po tych wystrzałach uzbrojeni mieszkańcy nasze wsi uznali, że to wojsko niemieckie, regularne oddziały frontowe. Wydano rozkaz, by chować broń, bo z wojskiem walka jest daremna. Wpadliśmy w szpony hordy bandyckiej ukraińskich rizunów.

 

Maria Jaworska – konspiracyjne przekleństwo

Maria Jaworska, z domu Łobos urodziła 3 maja 1933 r. się w Samborze, w województwie lwowskim. Losy jej bliskich są związane z podziemiem konspiracyjnym i walką niepodległościową Polaków na Kresach II Rzeczypospolitej. Przez wiele lat członkowie jej rodziny ukrywali się, byli śledzeni i prześladowani przez sowiecki reżim. Za działalność konspiracyjną i antykomunistyczną w strukturach Armii Krajowej byli przetrzymywani i torturowani w więzieniach, a po wojnie ukarano ich zsyłką na Sybir.

 

Miejsce urodzenia - Łanowce

Łanowce. Malownicza wieś, położona w kotlinach wśród wysokich wzgórz, przeoranych wieloma parowami i dolinami. W głównym, najszerszym i najniżej położonym miejscu toczyła swoje wody Niczława (lewy dopływ Dniestru). Podczas suchego lata była to rzeka niewielka, ale wartka. Za to podczas roztopów lub po obfitych opadach była bardzo groźną rzeką i zagrażała wszystkiemu, co napotykała po drodze.

 

BOŻE NARODZENIE W MILNIE NA PODOLU

Boże Narodzenie ze względu różne związane z nim obyczaje, było obok Wielkanocy, największym corocznym wydarzeniem w życiu kresowego sioła. Poprzedzał je okres wyczekiwania i przygotowań. Mężczyźni z wyprzedzeniem jeździli do młyna by zrobić zapas mąki na świąteczne wypieki. Zwłaszcza pszennej, białej, pytlowej. Po tym bito świnie (przeważnie do spółki) i robiono wyroby mięsne. Ponieważ w święta i niedziele nie wykonywano żadnych -poza obrządkiem inwentarza- prac gospodarczych, musiał być przygotowany odpowiedni zapas sieczki i drewna opałowego.

 

Obraz malowany po latach

Podole z mleka i miodu słynące.  Urodziłem się na Podolu, we wrześniu 1932 roku we wsi Łanowce w powiecie Borszczów. Do granicy Państwa z ówczesną Rosją było zaledwie 12 lub 13 kilometrów, do Skały Podolskiej nad Zbruczem. Można powiedzieć, że urodziłem się w pasie przygranicznym. Na kilka miesięcy przed wojną okolica była penetrowana przez sowieckich wywiadowców, najczęściej przebranych za żebraków. Na tamtych terenach stale wszelkiej maści żebraków było bez liku. Przychodzili do furtek i bram i prosili o wsparcie. Nie zawsze chcieli przyjmować chleb i mleko.

 


Strona 1 z 14

Translate Google

Czytaj KSI

Statystyki

Odsłon : 1228796

Kto nas ogląda

Naszą witrynę przegląda teraz 23 gości 

Reklama

Logowanie