Kresy nasze Kresy

Serwis informacyjny o kresach wschodnich

  • Zwiększ rozmiar czcionki
  • Domyślny  rozmiar czcionki
  • Zmniejsz rozmiar czcionki
Home Menu serwisu Historia
Historia Kresów

„Opowieści z Kresów" Tomasza Kuby Kozłowskiego Druskieniki - moja miłość!

Dom Spotkań z Historią zaprasza na 97. „Opowieści z Kresów" Tomasza Kuby Kozłowskiego Druskieniki - moja miłość!

17 czerwca 2015, środa, godz. 12.00 i 18.00, Warszawa, ul. Karowa 20

97. spotkanie z cyklu „Opowieści z Kresów” Tomasz Kuba Kozłowski poświęci leżącym nad Niemnem Druskienikom, które jako uzdrowisko zasłynęły w pierwszej połowie XIX wieku. Latem ogniskowało się tu życie towarzyskie Litwy, przyjeżdżali kuracjusze z Królestwa Polskiego i Rosji, bywali ziemianie, arystokraci, znani twórcy i pisarze – Czeczot, Syrokomla, Moniuszko, Kraszewski, Orzeszkowa, Gloger.

 

Zbrodnia w biały dzień

„Ja Leon Czereda, zamieszkały w Grodźcu gm. Ozimek, urodzony w Jeziernej, oświadczam niniejszym, że byłem świadkiem rozstrzelania czterech policjantów, wśród których był komendant naszego posterunku w Jeziernej koło Tarnopola, Władysław Bitka. Było to dnia 19 września 1939 roku. W tym czasie miałem 20 lat. Zabójstwo miało miejsce w Jeziernej powiat Zborów. Żołnierze rosyjscy przyprowadzili tych czterech  policjantów do kamieniołomów, które znajdowały się blisko mojego domu. Pan Bitka ukląkł i modlił się, zmotoryzowane, a prosił o darowanie mu życia, mówił , że ma czworo dzieci, ale żołnierz strzelił mu w głowę z bliska. Rewolwer trzymał nad samym uchem policjanta. Wiele osób się temu przyglądało, bo był to czas wkroczenia Rosjan na nasze ziemie. Przerażeni ludzie przyglądali się, nie rozumieli dlaczego zatrzymanych od razu rozstrzelali – bez sądu. Zwłoki leżały przez dwa dni. Potem Grabarz Fedko Gawor ich pogrzebał w tym kamieniołomie.”

 

Moje Kresy – Stanisław Skrzypnik cz.3

W barakach osady Polanczyt przetrwaliśmy jeszcze srogą zimę 1942/43roku. Młode małżeństwa, osoby samotne, matki z dziećmi zaczęły siec zastanawiać jak polepszyć swoje warunki życiowe. Wiosną z kilkoma innymi rodzinami zdecydowaliśmy się na wyjazd w inne miejsce. Ojciec pracujący przy spływie drewna zmuszony został do pozostania. Co jakiś czas z traktorowej bazy ciągnik z olbrzymimi 20 metrowymi saniami wyjeżdżał po paliwo. Razem z innymi zabraliśmy się do oddalonego o 60 kilometrów kołchozu. Niestety nie chcieli nas przyjąć, twierdząc „rabota jest, chleba niet”. Zmuszeni byliśmy iść dalej. W następnej wsi Szełajewo znalazłem pracę w kołchozie ,chętnie mnie przyjęli, bo przybyła kolejna para rąk do pracy, a mężczyzn brakowało, wszyscy byli na froncie. Było już tu kilkanaście polskich rodzin.

 

KALENDARZ KRESOWEJ PAMIĘCI: CZERWIEC oraz I półrocze (wybrane przypadki)

1 czerwca

-  1943 roku: We wsi Bodaki pow. Krzemieniec Ukraińcy zamordowali kilkunastu Polaków.  We wsi Sochy pow. Zamość esesmani ukraińscy z Niemcami wymordowali około 200 Polaków, w tym ponad 30 dzieci w wieku od 3 miesięcy do 15 lat, 55 kobiet i 98 mężczyzn  (podawane są liczby ofiar od 183 do 364 osób). 

-  1944 roku we wsi Radelicz pow. Drohobycz banderowcy uprowadzili i bestialsko zamordowali nad Dnestrem 4 Polaków, w tym małżeństwo z małym dzieckiem, oraz 1 Ukrainkę.

-  1945 roku we wsi Kobylany pow. Krosno Ukraińcy zamordowali 1 Polaka.

-  1946 roku: We wsi Hermanowice pow. Przemyśl upowcy obrabowali gospodarstwa polskie i zamordowali 7 Polaków. We wsi Iskań pow. Przemyśl upowcy obrabowali gospodarstwa polskie i zamordowali 1 Polkę.

 

Kresowe uzdrowiska w ramach festiwalu "Otwarte Ogrody Sadyba 2015"

Towarzystwo Społeczno-Kulturalne Miasto-Ogród Sadyba i Dom Spotkań z Historią w Warszawie zapraszają na prezentację Tomasza Kuby Kozłowskiego w ramach festiwalu "Otwarte Ogrody Sadyba 2015" Łyk Naftusi.

 

Pod okupacją niemiecką

Witanie "wyzwolicieli" przez społeczność ukraińską. Na skrzyżowaniu Szulhanówki i drogi głównej (Czortków- Borszczów), Ukraińcy wybudowali bramę powitalną. Umaili zielonymi brzózkami. Po środku umieścili swoje barwy– żółty i niebieski i herb – tryzub, czyli trójząb Neptuna. Obok bramy ustawili stoły z białymi obrusami. Na stołach pojawiły się kołacze, ciasta i różne napoje. Drogę od bramy, aż do Kozaczyzny (około 2 km) pokryli kwiatami i zielem.

 

ZAMEK W ZAŁOŹCACH

W powiecie zborowskim, w połowie drogi z Brodów do Tarnopola, leży w moczarowatej dolinie Seretu miasteczko Załoźce. W północno-wschodniej jego stronie widnieją na wzniesieniu ruiny dawnego zamku Kamienieckich. Zamek ten tworzył czworoboczny piętrowy gmach o czterech skrzydłach i trzech obronnych wysokich basztach ze strzelnicami. Do budowy jego użyto przeważnie kamienia, częściowo też cegły. Widoczne są jeszcze ślady zwodzonego mostu, stare kute w kamieniu herby Pilawa, Odrowąż, Poraj i Róża, oraz ciosowe obramienia okien, jakie się gdzie niegdzie utrzymały. Cały plan zamku jak nie mniej szczegóły architektoniczne, świadczą, że była to budowla okazała. Główną obroną jego stanowiły niedostępne ongi stawy i moczary, jakie go otaczały. Załoźce sięgają początkami swojemi odległej przeszłości.

 

Grobowiec schronieniem przed śmiercią

Znowu w Łanowcach. Dopiero w czasie żniw 1944 roku pojechaliśmy do naszego domu. Na początku było spokojnie. Pomagaliśmy dziadkowi. Ja często siedziałem na gruszy. Rodziła przepyszne ulęgałki. Nic nie wskazywało na to, że bandy UPA będą nadal groźne jak za czasów niemieckich. Ukraińcy jakby pochowali pazury. Byli cisi i zachowywali się poprawnie.

 


Strona 1 z 16

Translate Google

Czytaj KSI

Statystyki

Odsłon : 1441018

Kto nas ogląda

Naszą witrynę przegląda teraz 49 gości 

Reklama

Logowanie